-Jak się czujesz?-spytał gdy weszłam do
kuchni w rozciągniętej bluzce człowieka o którym chce zapomnieć.
-Jest lepiej.Co na śniadanie?-odparłam
nalewając pomarańczowego soku do czystej szklanki.
Postawiłam na stoliku,przywitałam się z
bratem buziakiem w policzek po czym siadłam na moje miejsce.
-Jajecznica.Może być?-spytał z troską w
głosie uważnie mi się przyglądając.
-Pewnie.-Mruknęłam starając się pokazać jakikolwiek uśmiech.
W końcu mi się udało.Moje blade kąciki
ust lekko uniosły się do góry.
Nie na długo.Gdy tylko Ryan wrócił do
wcześniejszej czynności,moja twarz znowu wyglądała jak zawsze.
Jakby wygrzebali mnie z grobu.Jakbym po
prostu umarła i jakimś cudem stąpała jeszcze po ziemi.
Wrak człowieka.
Ryan przyszedł do mnie w nocy położył się
obok i mocno mnie przytulił.
Nie spałam,całą noc nie spałam.Były
momenty że zasypiałam ale nagle przed oczami pojawiał mi się on i one zaraz
stawały się całe mokre.Nie wiem jak tak długo jeszcze pociągnę.To nie na moje
nerwy.
Staram się.Cały czas się staram.W końcu
zapomnę.
Ryan położył mi przed sobą talerz ze
śniadaniem. Wzięłam zimny widelec w swoją drobną prawą dłoń i zaczęłam
niezgrabnie dłubać w talerzu.
-Siostra jedz proszę.-szepnął Ryan
pocierając moje chłodne ramiona.
-Przecież jem.-burknęłam w jego stronę
wkładając widelec z pożywieniem do ust.
On tylko wypuścił zrezygnowany powietrze
z ust i wyszedł z kuchni zostawiając mnie sama.
Zaczęłam powolnym tempem jeść to co
miałam na talerzu. Musiałam to zjeść. Musiałam,by nie zrobić przykrości bratu.
-Gotowa?-Spytał wchodząc do
kuchni,zapinając czarną,skórzaną kurtkę.
-Na?-mruknęłam cicho ze zdziwioną miną
odkładając talerz do zmywarki.
-Co za pytanie.Na zakupy dziś idziemy.
Podszedł do mnie zakładając mi na ramiona
moją szarą ulubioną bluzę i całując w policzek.
-Nie mam ochoty.-burknęłam strzepując
ubranie.
-Młoda…umówiliśmy się.Miało nie być
wymówek.-Powiedział zrezygnowany patrząc w moją stronę.
-Ryan ale…
-Nie ma ale.Są pieniądze,Obiecałem ci to
więc idziemy.Ubieraj się.Czekam w samochodzie.-Burknął po czym usłyszałam
charakterystyczny dźwięk zamykających się drzwi.
Wypuściłam zrezygnowana powietrze z ust
po czym powędrowałam niezgrabnym krokiem do pokoju.
Wyjęłam z szafy czarne podwijane przy
kostkach rurki,zamiast szarej bluzy którą dał mi Ryan wzięłam fioletowego
kangurka z jakimś nadrukiem i udałam się do łazienki.
Obmyłam szybko twarz zimną wodą dając
przy tym jej odetchnąć po czym umyłam zęby ubrałam się w naszykowany strój i
zeszłam na dół.
Nałożyłam na nogi bordowe vansy które
dostałam od Ryana na urodziny i biorąc srebrne klucze wybiegłam z domu.
Łaziłam niechętnie po sklepach do jakich
prowadził mnie mój starszy brat.
Cały czas przystawiał mi jakieś ubranie
pod nos,kazał przymierzać.Spełniałam jego prośbę by nie było mu
przykro.Zakładałam to wszystko na siebie po czym wychodziłam i mu się
pokazywałam.
Mimo mojego niezadowolenia Ryan kupował
mi większość tych rzeczy.
-Ryan.Koniec! Proszę już za dużo
pieniędzy na mnie poszło.Przestań…-mruknęłam łapiąc go za umięśnione ramie.
-Mała.To jest twój dzień.Pomogłaś mi z
randką,tym sposobem chce się odwdzięczyć.-Powiedział obejmując mnie ramieniem
mocno do siebie przyciskając.
Nic nie odpowiedziałam tylko delikatnie
się do niego uśmiechnęłam.
Nie chciałam nic od niego.Wystarczy że
mnie musiał znosić.A te pieniądze byłby na coś innego.
Ale to Ryan.Zawsze kiedy jest okazja ma
pieniądze zabiera mnie gdzieś robiąc mi o takie właśnie prezenty.Nigdy tego nie
chciałam.Nie potrzebuje tego.Wiem że są dni kiedy jest ciężko.Ryan nie dostaje
w pracy tyle pieniędzy ile powinien.Do szkoły już nie chodzi bo nie mógł
pogodzić jej z pracą.Wszystko co robi,robi dla mnie.Nie za dobrze żyje mi się z
taką myślą że on mi coś daję a ja mu nic.
Ale zawsze staram mu się jakoś za to
odwdzięczyć.
Jesteśmy oboje. Zawsze będziemy za sobą
stać murem.On mnie ochrania a ja jego.Ja nie pozwole go skrzywdzić a on mnie.
Jesteśmy rodzeństwem.A to co działo się w naszym życiu wiele nas nauczyło.Wiemy
że mamy i polegamy tylko na sobie. W tym momencie to dla niego żyję.On jest
moją podporą,moim wyjściem z trudnych sytuacji…po prostu moim bratem.Za którego
wiem,że tylko gdy trzeba będzie skocze w ogień bądź kogoś zabiję.
-To co?Lody?-spytał głaszcząc mnie po
ramieniu.
Wtuliłam się w niego idąc tym samym
tempem co on i tylko kiwnęłam głową potwierdzając.
Udaliśmy się w stronę stoiska z lodami.
Zauważyłam że Ryan już kilka kroków przed
nim szeroko się uśmiecha.
Za chwilę miałam dowiedzieć się czemu…
-Cześć kochanie.-Powiedziała radośnie
wyższa ode mnie blondynka z niebieskimi oczami.
Wyszła przed ladę po czym podeszła do
mojego brata dając mu soczystego buziaka w usta.
-Cześć skarbie.-Odpowiedział jej
promiennie się uśmiechając i mocno do siebie ją przytulił.
Odsunęłam się na bok spuszczając wzrok na
swoje stopy.Na moich bladych ustach zagościł delikatny uśmiech.
Więc są razem…pomyślałam.
-A ty jesteś Diana tak?-Spytała
podchodząc do mnie ukazując mi swój równy rządek białych zębów.
-Tak.
-Jestem Annie.Miło mi cię
poznać-Powiedziała wyciągając w moją stronę swoją dłoń z długimi czarnymi
paznokciami.
-Mi również.-Mruknęłam ściskając jej
delikatną dłoń.
-Diana.To jest ta dziewczyna o której ci
opowiadałem.To z nią tamtego wieczoru poszedłem na randkę,to dzięki niej tak
się denerwowałem,i to dla niej tak oszalałem.-Opowiedział mi wszystko w skrócie
cały czas patrząc na szczupłą blondynkę uśmiechając się.
Ona zarumieniła się po czym podeszła i
mocno chłopaka przytuliła.
-Cieszę się że jesteś szczęśliwy
braciszku…-szepnęłam ledwie słyszalnie ukrywając smutek na mojej twarzy.
Czy się cieszyłam?Oczywiście że
tak!Bardzo.Ale nie potrafiłam tego tak okazać.Tak naprawdę nie mogłam patrzeć
na ich szczęście.W tym momencie bolało mnie to kiedy ona stała wtulona w niego
co chwila dając mu krótkiego całusa w jego uśmiechnięte usta.
~~
-Aaaaa!! Puść mnie wariacie!-Krzyknęłam radośnie czując jego silne
dłonie na swoich biodrach które w jednej chwili podniosły mnie wysoko i
przerzuciły przez jego ramie.
-Nigdy skarbie.-Powiedział śmiejąc się biegnąc w stronę niewielkiego
dmuchanego,niebieskiego baseniku na podwórku.
Nasz śmiech roznosił się po całej okolicy.Jego silne ręce cały czas
trzymały mnie przy jego ramieniu.
-Wybacz kotku ale…-nie dokończył.Jego dłonie przestały mnie trzymać.
Zrzucił mnie z ramion prosto do naszego basenu.
Moje ciało momentalnie znalazło się pod zimną wodą chwilę po tym
wypływając.
Ubranie które miałam na sobie całkowicie przyległo do mojego
szczupłego ciała.
Otworzyłam przestraszona oczy,wzięłam swoje opadające na twarz ciemne
włosy do tyłu po czym zaczęłam szybko oddychać.
-Zabije cię.Nie daruję ci tego!-Krzyknęłam widząc jak chłopak dławi
się śmiechem.
-Oh dobrze no dobrze.-Mruknał powstrzymując śmiech.
Jego jedna noga właśnie znalazła się w basenie.Po chwili dołączyła do
niej druga. Jego beżowe do kolan spodenki właśnie zalewała woda. Podszedł
powolnym krokiem do mnie po czym kucnął na moją wysokość i objął delikatnie w
talii.
Jego zimne dłonie głaskały pod wodą moje biodra a uśmiech nie schodził
mu z buzi.
-Wariat.-Burknęłam czując że moje kąciki ust delikatnie się unoszą.
-Chodź tu.-szepnął przyciągając mnie do swojego w pół suchego ciała.
Jedną ręką odgarnął mi opadające kosmyki włosów z twarzy po czym
zaczął głaskać mój wilgotny policzek.
Oplotłam swoje mokre ręce wokół jego szyi przybliżając moją twarz do
jego.
Dotknął koniuszkiem swojego nosa mój mały zimny nosek i delikatnie się
uśmiechnął.
-Nawet mokra jesteś piękna.-szepnął składając po chwili na moich
czerwonych wilgotnych ustach delikatny pocałunek.
-Kocham Cię.-szepnęłam tuląc się do jego nagiego torsu jak najmocniej.
~~
_______________________________
Przepraszam.Rozdział miał być wcześniej,ale z moim zdrowiem było nie najlepiej.
Nie miałam siły nawet to tu dać.Przepraszam.
Myślę że kolejny pojawi się po koncercie.
Muszę go jeszcze napisać także.. ;D
A no i .. piszecie że chcecie już Justina.Prosze trochę cierpliwości.
Obiecuje wam że on się na 100% pojawi! I to na długo.
Tymczasem to co tu jest to takie przygotowanie i opisanie tego co się dzieję.
Także cierpliwości.
DZIĘKUJE ZA TYLE KOMENTARZY! TO NA PRAWDĘ MIŁE I WAŻNE DLA MNIE!
JESTEŚCIE KOCHANI!
Jeżeli chcecie być informowani napiszcie w komentarzu o tym podając swój nick z twittera.
Jeżeli go nie macie podajcie mi coś gdzie mogę was informować.
Do następnego!
Ci co jadą na koncert.
MIŁEJ ZABAWY KOCHANI!
Również będę się z wami wtedy bawić!
TO BĘDZIE NASZ DZIEŃ!



