środa, 20 marca 2013

Rozdział 2


-Siostra ja i tak pewnie zrobie coś głupiego.-Marudził Ryan siedząc obok mnie.
Od 2 godzin starałam mu się wszystko wyjaśniać.Jak ma się zachować  i czego broń Boże nie powiedzieć.Ale jak to on.Ma za mało wiary w siebie.
-Ryan błagam nie załamuj mnie!To świetna dziewczyna wiem że jesteś zakochany.Ale do jasnej cholery czy możesz choć raz w siebie uwierzyć!Chociaż teraz!-krzyczałam zdenerwowana patrząc na jego zbitą minę.
-Mała...
-Nie kurwa!Masz być sobą.Ale nie takim sobą że jesz jak świnia i drapiesz się po tyłku!Ona to nie ja.Zapamiętaj!Masz być mężczyzną?Tym w którym ona ma się zakochać jasne?-krzyczałam cały czas podenerwowana.Dając mu do zrozumienia że ma wykonać moje polecenie.
-Dobrze nie denerwuj się,przepraszam.-Mruknął skruszony przytulając mnie do siebie.
-Dziękuje za pomoc.Mam najlepszą siostrę na świecie.Kocham Cię. - szepnął całując mnie w głowę.
Był kochany.Na prawdę za to mu byłam wdzięczna.Był o dwa lata ode mnie starszy a mimo to nidy ale to nigdy nawet przy kumplach w szkole gdziekolwiek nie wstydził się do mnie przyznać.Powiedzieć że mnie kocha czy że jestem wspaniała.Tak jak on kochałam go całym sercem.
-Też cię kocham braciszku.Powodzenia.-powiedziałam w jego klatkę piersiową mocno się do niego tuląc,wciągają przy tym jego mocny zapach.

Czasem między nami wybuchały kłótnie.On czasem po prostu miał dość moich nastrojów,tego że nie mogę sie pozbierać i nigdy w siebie nie wierzę.
Tego że nawet patrząc na głupią herbatę potrafię się rozpłakać.A rozlewając ją jest jeszcze gorzej. Chciałabym żeby chociaż jemu się udało.Żeby nie musiał cierpieć.Żeby kochał całym sercem.Wiem że wtedy odeszłabym na boczny tor.Ale dałabym sobię radę.On już jest dorosły.Potrzebuje rozwinąć skrzydła,ja to dobrze wiem.I doceniam każde jego starania.Ale wiem też że się boi..boi się zostawić samego kogoś takiego jak ja.Czy się dziwie?Nie pewnie że nie.Też bym się bała...

-Przestań się tak kręcić w kółko i denerwować.To tylko randka!-Starałam się uspokojać  brata który nerwowo kręcił się po całym pokoju.
Usiadłam zmęczona już tym jego zachowaniem na kanapie i schowałam twarz w dłonie.
-Nie mogę.Kurwa no nie mogę!Ja to spieprzę jestem pewien.-Mówił poddenerwowany nadal się kręcąc.
-To nie idź i mnie nie wkurwiaj. -Mruknęłam zdenerwowana.
Zamknęłam oczy i chcąc nie chcąc przypomniała mi się moja pierwsza taka prawdziwa randka z Justinem.To było jedno z najlepszych rzeczy jaka mnie spotkała.
~~~~~~~~
-Nie jest ci zimno?-Spytał młody Kanadyjczyk,idąc z rękami w kieszeniach czarnych spodni obok mnie.
-Nie.-zaprzeczyłam sama dobrze wiedząc że to kłamstwo.
Chłód dawał o sobie znać.Cały czas pieszcząc moje odkryte ramiona powodując przy tym niechcianą gęsią skórkę.
-Kłamiesz.-Mruknął uśmiechając się.Zdjął fioletową bluzę z kapturem po czym nałożył mi  ją na ramiona pocierając je jeszcze przy tym.
-Nie chce żebyś mi zamarzła piękna.-Szepnął bliżej mojej twarzy.Moje nozdrza pieścił w tej chwili jego miętowy oddech.Podarowałam mu jeden z moich słodkich uśmiechów dziękując.
-Za to ty mi zmarźniesz-szepnęłam nadal się uśmiechając w stronę Kanadyjczyka.
-O mnie się nie martw.Mam ciebie.-Powiedział wysyłając mi jeden z jego pięknych uśmiechów po czym objął mnie w tali i prowadził dalej przez park.
-----------
-Wiesz...jesteś niezwykła.Jestem szczęściarzem że przyjaźnię się  z tobą od najmłodszych lat.Jesteś zawsze.Zawsze ta sama i zawsze prawdziwa.Znam cię już chyba na pamięć.Ale każdego dnia chce poznawać jeszcze bardziej.Diana czy...-przerwał drapiąc się po głowie spuszczając wzrok.
-Tak Justin?-spytałam niepewnie spoglądając na niego.
Siedzieliśmy na jednej z drewnianych ławek w parku.Kanadę właśnie wypełniał wieczór.
Moja ulubiona pora dnia.Park zaczął rozświetlać się mnóstwem latarni dzięki którym mogłam jeszcze lepiej widzieć tego chłopaka.Był niesamowity.Jego niechlujnie ułożone włosy spadały mu na twarz powoli przysłaniając jego czekoladowe oczy.Jego oddech był przyśpieszony.Nic nie słyszałam po za nim. Wpatrywałam się w niego swoimi ciemnymi tęczówkami oczekując tego co ma mi do powiedzenia.Zawsze dużo mówił.Zawsze co do rozmów ze mną był pewny siebie.Tego wieczoru to gdzieś zniknęło.Uciekło jakby się czegoś bało.Chciałam by dokończył ale wiedząc że popędzaniem zdenerwuje go po prostu milczałam przyglądając mu się uważnie i badając każdy ruch,szczegół który wykonuje.
-Diana czy zechciałabyś zostać moją dziewczyną?-Spytał szybko podnosząc wzrok na mnie.
Moje oczy stanęły.Razem z sercem.Usta delikatnie się otworzyły nabierając chłodnego powietrza,drażniąc język.Znałam odpowiedź na to pytanie.Wiedziałam czego chcę.Ale nigdy nie myślałam że to mogłoby się spełnić.
-Tak Justin.
~~~~~~~~
Na samo wspomnienie tego z moich oczu popłynęły ścieżki łez.
Zaczełam szlochać nie zważając na to że obok jest zdenerwowany Ryan.
25 marzec.Dzień który zapamiętam do końca życia.Dzień spełniania moich marzeń.
Dzień w którym już nie musiałam niczego ukrywać. Niezwykły dzień...
-Siostra? Matko przepraszam.Na prawdę przepraszam.Nie płacz proszę.-powiedział tuląc mnie do swojego torsu jak najmocniej.Zaczęłam jeszcze bardziej szlochać na co on zaczął kołysać mnie delikatnie w ramionach.
-Na prawdę nie chciałem żebyś sobie znowu go przypomniała...przepraszam maleńka.
-Nie masz za co..-łkałam przytulając go.
-Mam...
-Nie Ryan nie masz.Nic się nie stało.Idź już jest późno.-Powiedziałam szybko zmieniając temat.Chciałam żeby już wyszedł.Żeby nie psuć mu tego wieczoru.To miał być jego wieczór.Tylko jego.Nie mógł się mną zamartwiać.
-Ale..dasz sobię radę?Ja to mogę odwołać...-mruknął wstając z kanapy.
-Tak dam spokojnie.Pójdę spać.To twój wieczór idź proszę.-powiedziałam również wstając.
Podarowałam mu buziaka w policzek po czym zaczęłam kierować się do swojego pokoju.
-Kocham Cię siostra.Jak tylko wrócę przyjdę do ciebie i położę się obok.Obiecuję.-Powiedział zbierając skórzaną czarną kurtkę i zakładając ją na siebie.
-Dobrze.Baw się dobrze powodzenia.-pomachałam mu i zamknęłam za sobą drzwi od pokoju.
Padłam na łóżko tuląc się do mojej fioletowej poduszki i ponownie dałam poczuć wolność moim łzom...
Tak bardzo za nim tęsknie...




__________________________________
_________________________________

2 rozdział proszę; )
Miałam wczoraj dodać.. ale zły dzień był i nawet nie miałam ochoty wybaczcie.
DZIĘKUJE ZA TYLE KOMENTARZY PO 1 ROZDZIAŁEM!
Jestem pod wrażeniem! Nie miałam pojęcia że ktoś będzie miał ochotę to czytać.
Dziękuje!<3 
Muszę się wziąć za 4 rozdział.Bo 3 już jest. ; p
Ale coś.. weny brak.;c 
No nic. Jeżeli ktoś ma twittera i chce być informowany podajcie mi swoje nazwy.
Dziękuje i kocham was!

13 komentarzy:

  1. Smutny .:c Ja już chce rozdział z Justinem.<3
    Brakowało mi twojego opowiadania.:) <3
    Czekam na nn ;)

    @Michaelowaxe

    OdpowiedzUsuń
  2. W środku było słodko a później smutno : (

    OdpowiedzUsuń
  3. ooooo ;c smutnoo ... ;c

    Caroline.

    OdpowiedzUsuń
  4. fajny fajne ;)
    czekam na Justina ;)
    @Talalovely

    OdpowiedzUsuń
  5. kocham kocham kocham :c. <3

    OdpowiedzUsuń
  6. jak ja bym chciała mieć takiego starszego brata <3
    Biedna Diana :(

    ~Paula z sitemoodels :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja chce już Justina tutaj !
    Brata ma fajnego, dajcie mi takiego <3

    25 marca tu widzę, hehe

    @Bieberianaa / Madeleine

    OdpowiedzUsuń
  8. Mieć takiego Ryan'a to cudo *o* Z jednej strony pozazdrościć jej a z drugiej współczuć. Jest to jedyne opowiadanie jakie teraz czytam, czytałam już ich wiele, ale to jest NAJLEPSZE <3 genialne, świetne, boskie, zajebiste, fajne, ciekawe ; ), chce następny rozdział ! :D



    ~ bieeeebs

    OdpowiedzUsuń
  9. Biedna Diana :( Mam nadzieję, że już niedługo przestanie być smutna :)
    Czekam na newsa :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Podoba mi się, bardzo mi się podoba *.*
    Jestem ciekawa w jakich okolicznościach pojawi się Justin : )
    czekam na 3 rozdział < 3

    Klaudia / justin7

    OdpowiedzUsuń
  11. no swietne na prawdę
    Czekam na więcej :)

    ~ddreeaam

    OdpowiedzUsuń
  12. aAAAAA..! chcem więcej...
    mam nadzieje że nastepny bd szybko ;]

    OdpowiedzUsuń
  13. Ohh.. jak milo xd kurde ostatnio nie mam kiedy czytac :/

    OdpowiedzUsuń