sobota, 23 marca 2013

Rozdział 3


-Jak się czujesz?-spytał gdy weszłam do kuchni w rozciągniętej bluzce człowieka o którym chce zapomnieć.
-Jest lepiej.Co na śniadanie?-odparłam nalewając pomarańczowego soku do czystej szklanki.
Postawiłam na stoliku,przywitałam się z bratem buziakiem w policzek po czym siadłam na moje miejsce.
-Jajecznica.Może być?-spytał z troską w głosie uważnie mi się przyglądając.
-Pewnie.-Mruknęłam starając się pokazać  jakikolwiek uśmiech.
W końcu mi się udało.Moje blade kąciki ust lekko uniosły się do góry.
Nie na długo.Gdy tylko Ryan wrócił do wcześniejszej czynności,moja twarz znowu wyglądała jak zawsze.
Jakby wygrzebali mnie z grobu.Jakbym po prostu umarła i jakimś cudem stąpała jeszcze po ziemi.
Wrak człowieka.
Ryan przyszedł do mnie w nocy położył się obok i mocno mnie przytulił.
Nie spałam,całą noc nie spałam.Były momenty że zasypiałam ale nagle przed oczami pojawiał mi się on i one zaraz stawały się całe mokre.Nie wiem jak tak długo jeszcze pociągnę.To nie na moje nerwy.
Staram się.Cały czas się staram.W końcu zapomnę.

Ryan położył mi przed sobą talerz ze śniadaniem. Wzięłam zimny widelec w swoją drobną prawą dłoń i zaczęłam niezgrabnie dłubać w talerzu.
-Siostra jedz proszę.-szepnął Ryan pocierając moje chłodne ramiona.
-Przecież jem.-burknęłam w jego stronę wkładając widelec z pożywieniem do ust.
On tylko wypuścił zrezygnowany powietrze z ust i wyszedł z kuchni zostawiając mnie sama.
Zaczęłam powolnym tempem jeść to co miałam na talerzu. Musiałam to zjeść. Musiałam,by nie zrobić przykrości bratu.

-Gotowa?-Spytał wchodząc do kuchni,zapinając czarną,skórzaną kurtkę.
-Na?-mruknęłam cicho ze zdziwioną miną odkładając talerz do zmywarki.
-Co za pytanie.Na zakupy dziś idziemy.
Podszedł do mnie zakładając mi na ramiona moją szarą ulubioną bluzę i całując w policzek.
-Nie mam ochoty.-burknęłam strzepując ubranie.
-Młoda…umówiliśmy się.Miało nie być wymówek.-Powiedział zrezygnowany patrząc w moją stronę.
-Ryan ale…
-Nie ma ale.Są pieniądze,Obiecałem ci to więc idziemy.Ubieraj się.Czekam w samochodzie.-Burknął po czym usłyszałam charakterystyczny dźwięk zamykających się drzwi.
Wypuściłam zrezygnowana powietrze z ust po czym powędrowałam niezgrabnym krokiem do pokoju.
Wyjęłam z szafy czarne podwijane przy kostkach rurki,zamiast szarej bluzy którą dał mi Ryan wzięłam fioletowego kangurka z jakimś nadrukiem i udałam się do łazienki.
Obmyłam szybko twarz zimną wodą dając przy tym jej odetchnąć po czym umyłam zęby ubrałam się w naszykowany strój i zeszłam na dół.
Nałożyłam na nogi bordowe vansy które dostałam od Ryana na urodziny i biorąc srebrne klucze wybiegłam z domu.

Łaziłam niechętnie po sklepach do jakich prowadził mnie mój starszy brat.
Cały czas przystawiał mi jakieś ubranie pod nos,kazał przymierzać.Spełniałam jego prośbę by nie było mu przykro.Zakładałam to wszystko na siebie po czym wychodziłam i mu się pokazywałam.
Mimo mojego niezadowolenia Ryan kupował mi większość tych rzeczy.
-Ryan.Koniec! Proszę już za dużo pieniędzy na mnie poszło.Przestań…-mruknęłam łapiąc go za umięśnione ramie.
-Mała.To jest twój dzień.Pomogłaś mi z randką,tym sposobem chce się odwdzięczyć.-Powiedział obejmując mnie ramieniem mocno do siebie przyciskając.
Nic nie odpowiedziałam tylko delikatnie się do niego uśmiechnęłam.
Nie chciałam nic od niego.Wystarczy że mnie musiał znosić.A te pieniądze byłby na coś innego.
Ale to Ryan.Zawsze kiedy jest okazja ma pieniądze zabiera mnie gdzieś robiąc mi o takie właśnie prezenty.Nigdy tego nie chciałam.Nie potrzebuje tego.Wiem że są dni kiedy jest ciężko.Ryan nie dostaje w pracy tyle pieniędzy ile powinien.Do szkoły już nie chodzi bo nie mógł pogodzić jej z pracą.Wszystko co robi,robi dla mnie.Nie za dobrze żyje mi się z taką myślą że on mi coś daję a ja mu nic.
Ale zawsze staram mu się jakoś za to odwdzięczyć.
Jesteśmy oboje. Zawsze będziemy za sobą stać murem.On mnie ochrania a ja jego.Ja nie pozwole go skrzywdzić a on mnie. Jesteśmy rodzeństwem.A to co działo się w naszym życiu wiele nas nauczyło.Wiemy że mamy i polegamy tylko na sobie. W tym momencie to dla niego żyję.On jest moją podporą,moim wyjściem z trudnych sytuacji…po prostu moim bratem.Za którego wiem,że tylko gdy trzeba będzie skocze w ogień bądź kogoś zabiję.

-To co?Lody?-spytał głaszcząc mnie po ramieniu.
Wtuliłam się w niego idąc tym samym tempem co on i tylko kiwnęłam głową potwierdzając.
Udaliśmy się w stronę stoiska z lodami.
Zauważyłam że Ryan już kilka kroków przed nim szeroko się uśmiecha.
Za chwilę miałam dowiedzieć się czemu…
-Cześć kochanie.-Powiedziała radośnie wyższa ode mnie blondynka z niebieskimi oczami.
Wyszła przed ladę po czym podeszła do mojego brata dając mu soczystego buziaka w usta.
-Cześć skarbie.-Odpowiedział jej promiennie się uśmiechając i mocno do siebie ją przytulił.
Odsunęłam się na bok spuszczając wzrok na swoje stopy.Na moich bladych ustach zagościł delikatny uśmiech.
Więc są razem…pomyślałam.
-A ty jesteś Diana tak?-Spytała podchodząc do mnie ukazując mi swój równy rządek białych zębów.
-Tak.
-Jestem Annie.Miło mi cię poznać-Powiedziała wyciągając w moją stronę swoją dłoń z długimi czarnymi paznokciami.
-Mi również.-Mruknęłam ściskając jej delikatną dłoń.
-Diana.To jest ta dziewczyna o której ci opowiadałem.To z nią tamtego wieczoru poszedłem na randkę,to dzięki niej tak się denerwowałem,i to dla niej tak oszalałem.-Opowiedział mi wszystko w skrócie cały czas patrząc na szczupłą blondynkę uśmiechając się.
Ona zarumieniła się po czym podeszła i mocno chłopaka przytuliła.
-Cieszę się że jesteś szczęśliwy braciszku…-szepnęłam ledwie słyszalnie ukrywając smutek na mojej twarzy.
Czy się cieszyłam?Oczywiście że tak!Bardzo.Ale nie potrafiłam tego tak okazać.Tak naprawdę nie mogłam patrzeć na ich szczęście.W tym momencie bolało mnie to kiedy ona stała wtulona w niego co chwila dając mu krótkiego całusa w jego uśmiechnięte usta.
~~
-Aaaaa!! Puść mnie wariacie!-Krzyknęłam radośnie czując jego silne dłonie na swoich biodrach które w jednej chwili podniosły mnie wysoko i przerzuciły przez jego ramie.
-Nigdy skarbie.-Powiedział śmiejąc się biegnąc w stronę niewielkiego dmuchanego,niebieskiego baseniku na podwórku.
Nasz śmiech roznosił się po całej okolicy.Jego silne ręce cały czas trzymały mnie przy jego ramieniu.
-Wybacz kotku ale…-nie dokończył.Jego dłonie przestały mnie trzymać. Zrzucił mnie z ramion prosto do naszego basenu.
Moje ciało momentalnie znalazło się pod zimną wodą chwilę po tym wypływając.
Ubranie które miałam na sobie całkowicie przyległo do mojego szczupłego ciała.
Otworzyłam przestraszona oczy,wzięłam swoje opadające na twarz ciemne włosy do tyłu po czym zaczęłam szybko oddychać.
-Zabije cię.Nie daruję ci tego!-Krzyknęłam widząc jak chłopak dławi się śmiechem.
-Oh dobrze no dobrze.-Mruknał powstrzymując śmiech.
Jego jedna noga właśnie znalazła się w basenie.Po chwili dołączyła do niej druga. Jego beżowe do kolan spodenki właśnie zalewała woda. Podszedł powolnym krokiem do mnie po czym kucnął na moją wysokość i objął delikatnie w talii.
Jego zimne dłonie głaskały pod wodą moje biodra a uśmiech nie schodził mu z buzi.
-Wariat.-Burknęłam czując że moje kąciki ust delikatnie się unoszą.
-Chodź tu.-szepnął przyciągając mnie do swojego w pół suchego ciała.
Jedną ręką odgarnął mi opadające kosmyki włosów z twarzy po czym zaczął głaskać mój wilgotny policzek.
Oplotłam swoje mokre ręce wokół jego szyi przybliżając moją twarz do jego.
Dotknął koniuszkiem swojego nosa mój mały zimny nosek i delikatnie się uśmiechnął.
-Nawet mokra jesteś piękna.-szepnął składając po chwili na moich czerwonych wilgotnych ustach delikatny pocałunek.
-Kocham Cię.-szepnęłam tuląc się do jego nagiego torsu jak najmocniej.
~~



_______________________________

Przepraszam.Rozdział miał być wcześniej,ale z moim zdrowiem było nie najlepiej.
Nie miałam siły nawet to tu dać.Przepraszam.
Myślę że kolejny pojawi się po koncercie.
Muszę go jeszcze napisać także.. ;D
A no i .. piszecie że chcecie już Justina.Prosze trochę cierpliwości.
Obiecuje wam że on się na 100% pojawi! I to na długo.
Tymczasem to co tu jest to takie przygotowanie i opisanie tego co się dzieję.
Także cierpliwości.
DZIĘKUJE ZA TYLE KOMENTARZY! TO NA PRAWDĘ MIŁE I WAŻNE DLA MNIE!
JESTEŚCIE KOCHANI!

Jeżeli chcecie być informowani napiszcie w komentarzu o tym podając swój nick z twittera.
Jeżeli go nie macie podajcie mi coś gdzie mogę was informować.
Do następnego! 

Ci co jadą na koncert.
MIŁEJ ZABAWY KOCHANI! 
Również będę się  z wami wtedy bawić!
TO BĘDZIE NASZ DZIEŃ! 

9 komentarzy:

  1. wlasnie skonczylam czytac twoje opo i jest świetne <3 czekam na kolejny rozdzial! ;)

    zapraszam na mojego: http://and-i-love-him.blogspot.com/ ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetny ! , czekam na kolejny : *


    ~ bieeeebs

    OdpowiedzUsuń
  3. kocham kocham kocham.<3
    Czekam aż pojawi się Justin.:D <3
    nie mogę się doczekać następnego.:D


    A no i widzimy się w poniedziałek baby! :D *_*

    @Michaelowax3

    OdpowiedzUsuń
  4. mam nadzieję, że Annie to bd miła osóbka ;*
    Spoko rozdział, chcę już Juju, ale bd cierpliwie sobie czekać na tego ciote <3

    Madeleine/@Bieberianaa

    OdpowiedzUsuń
  5. Czemu takie krotkie????? :p wiesz jaki mam nick xd <3

    OdpowiedzUsuń
  6. Jak czytam emocje Diany czuję je i ja...po prostu za bardzo się wczuwam.
    Czekam na newsa :)

    OdpowiedzUsuń
  7. <3

    ~Paula z sitemoodels :)

    OdpowiedzUsuń
  8. natrafiłam na Twojego bloga niedawno i trzeba przyznać, że jest on świetny. czekam na NN :) / laura.

    OdpowiedzUsuń