poniedziałek, 18 marca 2013

Rozdział 1


-Diana!-usłyszałam dobrze znany mi męski głos siedząc w kuchni i popijając poranną kawę.
Poprawiłam się na krześlę popijając kolejny łyk czarnego płynu oczekując aż 'wołacz' wejdzie do pomieszczenia.
-Diana!Co się nie odzywasz?-spytał siadając obok mnie i odbierając ode mnie moją kawę prawie przy tym zalewając moją białą bluzkę.
-Ey!Uważaj!-krzyknęłam podnosząc się z krzesła.
-Sorry młoda.Dobra ty bo mam sprawę.-Zaczął dopijając mój pobudzacz.
-No mów?-mruknęłam zdenerwowana.
-Wiesz że dziś mam randkę?Wiesz z kim.Chciałbym abyś mi pomogła.Wiesz powiedziała co i jak,żebym jakiejś głupoty nie palnął.Bardzo cię proszę siostrzyczko.-powiedział robiąc słodkie oczka w moją stronę do tego dodając dzióbek z ust.
Popatrzyłam na niego głupio poprawiając włosy po czym zaczęłam się śmiać.Trzeba przyznać on zawsze komicznie wyglądał z tą miną.
-No proszę.Zrób to dla braciszka.-mruknął jeszcze bardziej słodko podchodząc do mnie.
Postawił pusty biały kubek na stole po czym wyciągnął umięśnione ręce w moją stronę i mocno mnie przytulił.
-No dobra dobra.Puść mnie idioto.O której masz tą randkę?-spytałam poprawiając swoje ubranie z lekkim uśmiechem.
Kochałam go.On jako jedyny został przy mnie.Brat idiota.Zawsze go tak nazywałam.
Ale to tylko dla zabawy.Zawdzięczam mu bardzo dużo.To on znosi moje humorki to on wie co i kiedy mi trzeba,to on wie co zrobić kiedy jest ze mną źle.
A źle bywa dość często odkąd jego już nie ma.Minęło pół roku.Powinnam się pozbierać ale nie potrafię.Czasami,żeby odciążyć mojego braciszka udaję że wszystko jest w porządku.
Gram szczęśliwą pokazując moją dobrze wyćwiczoną maskę.Uśmiech.Który od dawna nie był szczery...z małymi wyjątkami.
A on? On i tak mnie rozgryzł.Wie że mój uśmiech to tylko gra pozorów.Wie że do dziś cierpie,a mój stan może pogorszyć się lada moment.Ale on jest w gotowości.Wiem to.Słyszał jak co noc płakałam..co ja mówie płaczę do dziś.Wtedy nie mija minuta a on pojawia się przy mnie przytulając mnie jak najmocniej...
-Kocham cię wiesz?O ósmej siostrzyczko.-powiedział radośnie składając na moim policzku soczysty całus.
-Kończę lekcje o czwartej,przyjedziesz po mnie?-spytałam udając się w stronę przedpokoju.
-Jasne mała.Dzięki wielkie.Jesteś najlepsza wiesz?
-Tak tak wiem.Chodź już,bo się spóźnimy.-mruknęłam zabierając ze sobą plecak do szkoły.
On wziął kluczyki od auta i ruszyliśmy w jego stronę.


-I co Justinek nadal się nie odezwał?-usłyszałam piszczący głos pustej farbowanej blondynki za sobą.
-Czy kiedyś przestanie cię to interesować?-spytałam niegrzecznie odwracając się w jej stronę.
Poprawiła swoje blond doczepiane włosy popatrzyła na swoje dwie przyjaciółeczki po czym wszystkie się głupio zaśmiały drażniąc moje bębenki.
-Niech pomyślę.Nie.-burknęła kręcąc niezdarnie loka z włosów.
-Ty myślisz?Szacunek.-Mruknęłam przestępując z nogi na nogę coraz bardziej się denerwując.
Przedstawiam Elizabeth.Szkolną 'divę'. Sama nie wiem czemu takie miano dostała.
Ah no tak.Bogata,wymalowana,sztuczna,początkująca piosenkareczka do tego jest z 'najprzystojniejszym' chłopakiem w szkole. Szkolny 'bóg'.To miano mnie na prawdę śmieszy.Chłopak nic w sobie nie ma.Kompletnie.Jest tak samo pusty i sztuczny jak jego panna.  Ona od zawsze bardzo interesowała się moim życiem.Aż za bardzo.Czasem mam wrażenie,że książkę o mnie piszę.Przynajmniej już 3 tom powieści o Dianie.
''Beznadziejne życie Diany Harris.Poradnik jak nie spaść tak nisko.''Tak pewnie się to nazywa.
Bo dla niej jestem na samym dnie jej tabeli.Ktoś kto nie jest niczego wart,bo nie posiada tyle pieniędzy,chłopak ją zostawił,do tego nie posiada przyjaciół. To się nazywa sprawiedliwość.Ale wolę być naturalna bez kasy i takiej 'sławy' niż mieć to wszystko i nie wiedzieć kim na prawdę jestem.
Spojrzałam jeszcze raz w jej ciemno niebieskie,podkreślone mocno czarną kredką oczy i wywróciłam oczami. Jak zwyklę musiała mnie przelecieć wzrokiem od góry do dołu.
-Jak zwykle bezguście.-pisnęła do swoich równie pustych jak ona przyjaciółek.
Wypuściłam nerwowo powietrze i po prostu je ominęłam ruszając pod klasę.
-Jak Justinek się odezwie daj znać!-krzyknęła za mną na pożegnanie.
Pokazałam jej tylko środkowy palec szyderczo się do niej uśmiechając.
Mam ochotę ją zabić,wyrwac jej te wszystkie sztuczne włosy.Ale w sumie.Ona ma rację.Przez co chce mi się płakać.Czasem nie daję rady i po prostu uciekam do łazienki opuszczając przy tym przynajmniej jedną lekcję.Tak muszę się wypłakać.
Ciekawe ile jeszcze wytrzymam...

Udałam się pod biologiczną salę na której widniała liczba 105.
Męczarnia a nie przedmiot.Nie wiem po co to komu.
Po co komu uczyć się o bakteriach itd?To obrzydliwe!
No nic dzwonek oznajmił że czas wejść do sali.
Zajęłam swoję miejsce dokładnie obok okna w 4 ławce i zaczęłam się rozpakowywać.
Lekcja jak to lekcja ta akurat była bardzo nudna.Więc po prostu położyłam głowę na ławkę,zamknęłam oczy i zaczęłam wspominać...


_______________________________

No i jest 1 rozdział.
Bardzo dziękuje za tyle komentarzy pod prologiem.Nie myślałam że nawet 5 będzie a tu proszę.
Dziękuję! Mam nadzieję,że 1 rozdział się podoba i tak jak wcześniej proszę o szczere komentarze.
Za błędy przepraszam!
Jak będzie dość 'dużo' komentarzy myślę że dodam kolejny rozdział.;)
Tymczasem dziękuje i się zwijam bo muszę się jeszcze dużo na tym blogu nauczyć; D
<3 

12 komentarzy:

  1. Już nie lubię tej Elizabeth -.-
    Chciała bym takiego brata jak ma Diana .:D hah
    Rozdział świetny.<3
    Czekam na 2 .<3 :)


    @Michaelowax3

    OdpowiedzUsuń
  2. miśkuuuuu ! jest miodzioo <33333

    Caroline.

    OdpowiedzUsuń
  3. świeeeetny *.*
    ale Elizabeth już mi się nie podoba xD
    czekam na następny < 3

    Klaudia / justin7

    OdpowiedzUsuń
  4. CUDO *O* , czekam na kolejny rozdział.



    ~ bieeeebs

    OdpowiedzUsuń
  5. już uwielbiam to opowiadanie <3
    Ja bym chyba oszalała gdybym miała wsród swoich znajomych taka Elizabeth, masakra xd

    ~Paula z sitemoodels :)

    OdpowiedzUsuń
  6. omnom :D <3O Cudowny i czekam na następny, u miesz pisać i to dobrze <3

    ~sstaysstrong

    OdpowiedzUsuń
  7. Ejj duża.. za krotki rozdzial :p <3

    OdpowiedzUsuń
  8. 'Kocham' takie osoby jak Elizabeth normalnie.
    Rozdział mi się podobał :) Czekam na kolejny :)

    OdpowiedzUsuń
  9. o robi się ciekawie, Diana ma fajnego brata, hehs.
    Lubię opowiadania gdzie są takie szkolne jędzy i divy, hahaha takie słit plasticzki ;D

    "Jak zwyklę musiała mnie przelecieć wzrokiem od góry do dołu." nie wcale nie miałam przy tym zdaniu skojarzeń, hahahahahaha xDDD


    @Bieberianaa / Madeleine

    OdpowiedzUsuń
  10. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  11. Nie ma to jak więź rodzinna.!
    Strasznie mnie nakręca to opowiadanie i sama mam chęć dowalić tej całej Elizabeth.!
    Czekam na nn.!

    Zapraszam także na swojego bloga
    http://flame-of--love.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń